Archive for the 'Pielęgnacja twarzy i ciała' Category

Kłopoty z pielęgnacją ciała.

Piękno pochodzi z wewnątrz. Być może, ale o tą zewnętrzną powłokę też czasami warto zadbać. Tym bardziej, że to właśnie ona jest naszą wizytówką wszędzie tam, dokąd się udamy. Staramy się zatem jak najlepiej zadbać o nasza skórę, jak najlepiej umiemy, a zdarza się czasem, że rezultaty są opłakane. Dlaczego tak się dzieje, co jest tego najczęstszą przyczyną i jak sobie z tym poradzić. Oto tylko niektóre problemy niecierpiące zwłoki i cierpliwe porady, jak sobie radzić w takiej sytuacji.

Balsam, który nakładamy na skórę, sprawia, że jest ona strasznie lepka i nie sposób założyć ubrania.

Może się tak zdarzyć, jeżeli niewłaściwie obierzemy kosmetyk dla naszego rodzaju skóry. Większość preparatów kosmetycznych jest opracowywanych i produkowanych z przeznaczeniem dla konkretnego rodzaju skóry. Jeżeli zatem kosmetyk pozostaje na skórze zbyt długo i nie chce się wchłonąć, to oznacza, że jest on przeznaczony dla innego rodzaju skóry. zazwyczaj takie gęste kosmetyki są tworzone z myślą o bardzo suchej skórze, która potrzebuje wyjątkowego nawilżenia. Takie kosmetyki mają w sobie dużo substancji, które uszczelniają płaszcz lipidowy naszej skóry i nie dopuszczają do utraty wilgoci. Jeżeli zatem masz sucha skórę, to kosmetyk wchłonie się, a skóra będzie dobrze i na długo zabezpieczona, jeżeli jest inaczej powinnaś poszukać balsamu odpowiedniego dla twojego typu skóry. Wtedy wybieraj balsamy, które nie zamykają płaszcza lipidowego i są znacznie mniej gęste.

Depilując skórę depilatorem elektrycznym, masz problem z wrastającymi włoskami.

iStock_000005595360XSmallNiestety, nie tylko ty masz ten problem. Depilator wyrywa bowiem włoski z cebulkami, a te, które powstają na ich miejsce, mogą mieć korzenie odwrócone ku górze, co oznacza, że włos wrasta w skórę. Jest to niesamowicie bolesna sprawa, gdyż na skórze pojawiają się czerwone bąble wypełnione płynem. Jeżeli jest ich dużo, może to prowadzić do zakażenia. Zanim jednak zdecydujesz się wyrzucić swój depilator, postaraj się wykorzystać kilka, z poniżej przedstawionych rad. Zanim wykonasz depilację depilatorem elektrycznym, dokładnie umyj skórę i wykonaj bardzo dokładny peeling, a po samym zabiegu wmasuj w skórę odrobinę balsamu nawilżającego, ale po depilacji. Jeżeli jednak ten sposób nie pomoże, to będziesz musiała pożegnać się ze swoim elektrycznym depilatorem i sięgnąć po inny rodzaj depilacji. Warto rozważyć kremy do depilacji, które łagodzą podrażnienia lub depilację woskiem na ciepło i na zimno.

Na koszulce zostają ślady po dezodorancie w kulce i antyperspirancie w sprayu.

Może się tak zdarzyć i jest to szczególnie dokuczliwe, jeżeli dotyczy ciemnych ubrań, które naprawdę lubimy. Niestety, nie wiele można na to poradzić. Skoro chętnie używamy antyperspirantów, które nie tylko pozwalają nam dłużej ładnie pachnieć i zabijają bakterie, które powodują nieprzyjemny zapach, to powinniśmy się zgodzić również na białe plamy. Jest to zasługa soli glinu, która rzeczywiście przeciwdziała brzydkiemu zapachowi i hamuje rozwój i namnażanie się bakterii, ale również szybko się krystalizuje, pozostawiając na ubraniu nieestetyczne ślady. Co prawda kosmetolodzy i biochemicy, starają się znaleźć sposób, by nie dopuszczać do rozkładu i krystalizacji soli, ale jeszcze długa droga przed nimi. Najlepszym sposobem jest odczekanie kilku sekund, zanim kosmetyk przeschnie i delikatnie ściągnięcie jego nadmiaru, wtedy możemy mieć pewność, że chociażby zminimalizujemy przykre ślady.

Po użyciu samoopalacza na skórze pozostają smugi, a on sam nie chce się równomiernie rozprowadzić na skórze.

Składniki samoopalacza wchodzą w reakcje z substancją, która znajduje się w naszej skórze. Dzięki tej reakcji otrzymujemy inne zabarwienie naskórka. Aby otrzymać długotrwały i jednolity kolor potrzeba wprawy i kilku zabiegów, które poprzedzą chemiczne opalanie. Zanim posmarujemy skórę samoopalaczem, powinniśmy ja dokładnie oczyścić za pomocą peelingu. W ten sposób z powierzchni naskórka zostaną usunięte wszystkie martwe komórki i zanieczyszczenia. Dodatkowym zabezpieczeniem jest również posmarowanie skóry kremem nawilżającym, gdyż odpowiednio nawilżona skóra lepiej przyjmuje kosmetyk. Takie miejsca jak kolana, piety, czy łokcie powinniśmy traktować szczególnie ostrożnie, gdyż grubszy naskórek w tym wypadku szybciej się „opala” . jeżeli w dalszym ciągu pojawiają się problemy z równomiernym rozłożeniem pigmentu, może powinniśmy rozpatrzeć inny sposób opalania, na przykład za pomocą balsamu brązującego. Co prawda koloryzacja nim trwa nieco dłużej, jednak kolor jest bardziej naturalny, a nasza skóra dobrze odżywiona.

Dezodoranty zapachowe wywołują pieczenie w miejscu depilacji.

I nic dziwnego. Wydepilowana skóra jest bardzo wrażliwa, a zdarza się również, że jest bardziej podrażniona. Dlatego warto pamiętać, by zaraz po depilacji, nie stosować tak bardzo inwazyjnych kosmetyków, jak dezodorant, który w dużej ilości opiera się na alkoholu. Po każdej depilacji natomiast warto zastosować kosmetyki łagodzące. Dzięki nim podrażniona skóra szybciej wróci do siebie i nie będzie piec ani ulegać zaczerwienieniom.

Mikrodermabrazja – doskonały peeling

Piękna i gładka skóra to idealna wizytówka zadbanej kobiety. Do tej pory, aby osiągnąć taki efekt, trzeba było udać się do profesjonalisty, czyli dobrego gabinetu kosmetycznego, aby poddać się zabiegom oczyszczania twarzy. Taki zabieg zwykle bardzo drogo kosztował i polegał na dokładnym i dogłębnym złuszczeniu naskórka poprzez głębokie ścieranie.

Taki zabieg nazywał się mikrodrmabrazją i był wykonywany tylko w profesjonalnych salonach kosmetycznych.

Na szczęście od jakiegoś czasu firmy kosmetyczne, aby sprostać zapotrzebowaniom klientek stworzyły całe serie do tak zwanej domowej mikrodermabrazji. Można je kupić w dobrych drogeriach lub aptece.

Taka renowacja przyda się na pewno zmęczonej i poszarzałej cerze, na której pełno jest plamek i zmarszczek, takiej, która ciągle narażona jest na kontakt z zanieczyszczonym otoczeniem oraz takiej, która musi wiele godzin przebywać w klimatyzowanych pomieszczeniach. Taka cera na pewno zasługuje na specjalne traktowanie. Jednak zanim pomyślicie o drastycznej zmianie skóry w gabinecie kosmetycznym, może warto rozważyć opcję, w jaki sposób wspomóc skórę twarzy nie wychodząc z domu, oszczędzając tym samym czas i pieniądze. Można ją wykonać w przerwie między kolejnymi domowymi obowiązkami, gdyż cały zabieg zajmuje nie więcej niż kilkanaście minut. Zanim jednak samodzielnie wykona się taki zabieg, warto najpierw zasięgnąć fachowej pomocy i podpatrzeć doświadczona kosmetyczkę przy pracy, albo przynajmniej dokładnie przestudiować ulotkę dołączona do specyfiku.

Na wykonanie zabiegu warto zarezerwować sobie trochę więcej czasu, ponieważ zabieg powinien przebiegać w kilku etapach. Na początku na pewno będzie to wyglądało na nieco skomplikowane, ale kiedy zrobimy to po raz pierwszy na pewno okaże się to niezwykle łatwe. A domową dermabrazję warto przeprowadzić, gdyż jej efekty na pewno pozostawią ślad na naszej skórze. Dzięki temu zabiegowi z powierzchni naszej skóry zostaną usunięte wszystkie martwe komórki, gdyż obecne w preparacie kwasy owocowe w niskim stężeniu powodują rozwiązanie łączeń pomiędzy komórkami w naskórku i łatwiej nam go usunąć. Usuwanie polega na mechanicznym pocieraniu naskórka za pomocą specjalnych rękawic do masażu, wykonanych z szorstkiego włosia. Oczywiście wszystkie składniki w preparacie są tak dobrane, by nasza skóra była całkowicie bezpieczna. Cały zabieg jest dosyć bezpieczny, jeżeli tylko wykonuje się go zgodnie z instrukcją.
Taka domowa mikrodermabrazja przewidziana jest na kilka tygodni, bo dopiero po tym czasie widać jej skuteczność, choć pierwsze efekty widoczne s a już po jednorazowym zastosowaniu. Zanim zastosuje się preparat powinno się dokładnie oczyścić skórę z warstwy kosmetyków, których używamy do codziennej pielęgnacji, a także z kurzu i potu. Ważne jest również, by w trakcie zabiegu i około dwóch tygodni po nim chronić skórę przed szkodliwym działaniem promieni ultrafioletowych i słonecznych, dlatego warto zaopatrzyć się w dobry krem z wysokimi filtrami.

Do kogo skierowana jest taka mikrodermabrazja? Przyda się oczywiście każdej skórze, która narażona jest na kontakt z zanieczyszczonym otoczeniem, ale najlepsze efekty widoczne są na skórze tłustej i mieszanej. Dzięki swoim właściwościom poprawia kondycję skóry, zmniejsza pory w skórze oraz doskonale usuwa zaskórniki. Wspomagająco jest stosowany w leczeniu przebarwień, jako preparat, który ułatwi działanie kremu wybielającego.

Warto zastosować ten zabieg również dla skóry suchej, ponieważ dzięki ścieraniu naskórka wspomaga on regenerację skóry i ułatwia jej nawilżenie w głębokich partiach. Zabieg może być również stosowany na skórze wrażliwej, ale trzeba wtedy zachować szczególne środki ostrożności, gdyż kwasy owocowe mogą ją bardzo podrażnić. Najlepiej na małym kawałku skóry wykonać próbę dermatologiczną, czy można taki zabieg bezpiecznie zastosować. Jeżeli skóra nie lubi mechanicznego masażu, warto ograniczyć się do delikatniejszego peelingu kwasami owocowymi z niskim stężeniem. Nie powinno się też wykonywać mechanicznego tarcia na skórze naczyniowej, gdyż taki zabieg może znacznie pogorszyć jej stan.

Zdrowa opalenizna

Mimo, iż do wakacji jeszcze sporo czasu, a po ostatnich pozostały tylko wspomnienia, mamy w pamięci piękna opaleniznę, która przypominała nam ten słodki czas lenistwa. Wcale nie trzeba pozostawać tylko w sferze wyobrażeń. Można zatrzymać złoty odcień skory na dłużej. Kiedy bowiem wraca nasz naturalny odcień skóry, są proste sposoby, które w kilka chwil potrafią to zmienić.

Na rynku kosmetycznym znajduje się wiele produktów, który sprawią, że nasza skóra będzie przypominać w kilka minut tą z samego środka wakacyjnego szaleństwa. Potrafią one utrwalić wspaniały kolor w kilka minut, a na pewno nie zaszkodzą zdrowiu. Zanim jednak zdecydujemy się na użycie kosmetyku koloryzującego, powinniśmy najpierw odpowiednio przygotować naszą skórę, na przykład za pomocą peelingu, który usunie zrogowaciały naskórek i martwe komórki skóry, dzięki czemu zaaplikowany kosmetyk lepiej przylgnie do skóry i dłużej na niej pozostanie. Pozwoli to również na równomierne rozprowadzenie kosmetyku, co skutkuje jednolitym odcieniem.

Jakie zatem mamy opcje do wyboru?

Najłatwiejszy w aplikacji jest puder brązujący. Dzięki niemu szybko naniesiemy kolor na skórę, i równie szybko go usuniemy. Puder trzeba nanosić bardzo delikatnie za pomocą dużego pędzla o miękkim włosiu. Kosmetyk nanosi się na twarz, skórę ramion i dekolt. Dobrze jeżeli wykona się kilka prób, zanim zaprezentuje się efekt wielkiemu światu. Trzeba bowiem nakładać go bardzo umiejętnie, wtedy efekt będzie bardzo naturalny. Trzeba pamiętać również, że lepiej nałożyć mniej i ewentualnie poprawić, niż na pierwszy raz nałożyć go za dużo. Oczywiście jeżeli nałożymy za dużo kosmetyku brązującego na skórę, można ten problem szybko usunąć za pomocą wody, czy chusteczki do demakijażu i rozpocząć aplikację na nowo. W pudrach brązujących zawarte są połyskujące drobinki, które odbijają światło słoneczne, dzięki czemu nasza skóra staje się jakby bardziej promienna i muśnięta słońcem, a do tego ma ładny odcień i jest rozświetlona. Jeżeli jednak posiadamy już opaloną skórę, można za pomocą pudru podkreślić ładnie jej odcień.

Dla nieco bardziej profesjonalnych działań warto użyć samoopalacza. Są one znacznie bardziej wydajne i trwale, jednak zalecane bardziej wprawionym użytkownikom. Są one na rynku obecne już kilkadziesiąt lat i choć tym pierwszym preparatom daleko do tych, które dzisiaj znajdują się na sklepowych półkach, zasada działania jest ciągle taka sama. Warstwa rogowa naskórka zawiera aminokwasy, które wchodzą w reakcję z substancją zawartą w samoopalaczu. Jest to proces powolny, dlatego na efekt końcowy trzeba poczekać około dwóch, trzech godzin. Niestety, wada tego sposobu jest to, że może okazać się po wyznaczonym czasie, że na naszym ciele powstały smugi i przebarwienia, albo szpecące zacieki, których niełatwo się potem pozbyć. Kosmetyk posiada tez specyficzny zapach, który nie każdemu odpowiada. Oczywiście ten drugi problem łatwo zamaskować stosując ulubione mleczko lub perfumy. Niestety inne mankamenty tego kosmetyku, nie dają się tak łatwo usunąć, w związku z czym coraz więcej ludzi rezygnuje ze stosowania ich na rzecz innych kosmetyków opalających.

Inną alternatywą dla spragnionych pięknej i zdrowej opalenizny jest stosowanie balsamów koloryzujących. Dzięki nim skóra nabierze delikatnego koloru, a przy tym będzie dobrze nawilżona i odżywiona, ponieważ kosmetyki te pełnia rolę nawilżacza. Swoje właściwości koloryzujące balsamy czerpią z ekstraktów roślinnych oraz substancji, które można spotkać w samoopalaczach, jednak w znacznie mniejszej ilości. Zaleta balsamów jest tylko niewielki efekt brązujący, zatem można stosować je bez obaw, które towarzyszą użyciu samoopalacza. Efekt widoczny jest dopiero po kilku, a w przypadku niesystematycznego stosowania nawet po kilkunastu dniach stosowania. W zależności od potrzeb można wybrać balsam, który nie tylko koloryzuje skórę, ale również ją odżywia, nawilża, czy ujędrnia. Zazwyczaj stosuje się je po kąpieli, kiedy skóra spragniona jest nawilżenia dla utrzymania lepszego efektu. Wtedy też razem z preparatem wchłonięty zostaje pigment, który sprawi, że nasze ciało będzie wyglądało na bardziej opalone nawet przez dłuższy czas.

Dieta śródziemnomorska dla cery.

Zadziwiające, ile teraz żyje współczesny Europejczyk, przez prawie pół wieku średnia długość życia wzrosła prawie o 10 lat. Zawdzięczamy to lepszemu zapleczu medycznemu, ale również zdrowszej i bardziej urozmaiconej diecie. Prym w tej dziedzinie wiodą zwłaszcza narody zamieszkujące klimat śródziemnomorski, szczególnie Francuzi i Hiszpanie. W swoim pożywieniu używają oni znacznie więcej nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz stosują dietę bogatą w witaminę E, czyli witaminę młodości. Dzięki obserwacji diety południowców stwierdzono, że może warto przenieść niektóre z produktów wykorzystywanych w przemyśle spożywczym, do produkcji kosmetyków. Stąd w kremach można często spotkać ekstrakty z winogron, pomidorów, rozmarynu czy trufli. Wszystkie te produkty, szczególnie ten ostatni mają niezwykłe właściwości nawilżające i ujędrniające. Najlepsze efekty przyniesie stosowanie ich wczesną wiosną, kiedy spragniona skóra czeka na zastrzyk witaminowy.
Co zatem najbardziej służy naszej urodzie, a znajduje się w każdej kuchni przeciętnej pani domu?

Rozmaryn – ta aromatyczna przyprawa jest często stosowana w diecie śródziemnomorskiej. Dzięki swoim właściwościom rozmaryn szybko z półki kuchennej trafił do kosmetyczki. Zapach rozmarynu działa odświeżająco na zmysły a wykonany z niego olejek poprawia i pobudza ukrwienie skory. Lubiany jest przez kosmetologów z uwagi na swój miły zapach.

Pomidory. Piękne, dorodne, wspaniałe i jakże smaczne nie tylko jako potrawa, ale również jako składnik kremu do pielęgnacji skóry. Te najwspanialsze odmiany pochodzą właśnie z krajów śródziemnomorskich. Swój wspaniały i znakomity wygląd zawdzięczają dojrzewaniu w pełnym słońcu. Zawierają substancję zwana likopenem, który jest silnym przeciwutleniaczem, który neutralizuje działanie wolnych rodników dzięki czemu posiadają właściwości pielęgnacyjne. Pomidory łagodzą również skutki promieniowania UV oraz wpływają na jędrność skóry wspomagając powstawanie kolagenu oraz chroniąc skórę przed utratą kwasu hialuronowego. Pigment zawarty w pomidorach wspaniale rozjaśnia skórę i wpływa na koloryt naszej szarej i pozbawionej witalności cery. Likopen posiada również właściwość oczyszczania organizmu, więc kosmetyki na bazie pomidorów polecane są do cery tłustej.

Trufle
- niby grzyb, a jednak cudotwórca. Trufla jest nieocenionym dodatkiem wykwintnych i bardzo drogich dań. Jedną z najbardziej pożądanych przez smakoszy odmian jest trufla białą. Cieszy się ona największym uznaniem. Trufle są na wagę złota, ponieważ zdobycie ich graniczy niemal z cudem. Wyciąg z trufli działa wspomagająco na komórki skóry, by nie poddawały się procesowi starzenia. Trufle zawierają witaminy z grupy B, aminokwasy, związki cukrowe oraz naturalne kwasy AHA. Trufle dzięki swoim właściwościom napinającym skórę oraz ujędrniającym są stosowane przede wszystkich w kosmetykach przeciwzmarszczkowych.

Wino. Być może to niektórych rozbawi, ale wino również może być elementem kosmetyków. W diecie śródziemnomorskiej wino jest tak powszechne jak u nas herbata. Pije się je w dużych ilościach, ale w małych procentach. Zazwyczaj rozcieńcza się je odrobiną wody. Wino rozszerza naczynia krwionośne, dzięki czemu usprawnia krążenie krwi i wspomaga serce. Wprawia również w doskonały nastrój. Niedawno odkryto również wspaniałe działanie pielęgnacyjne. Wino, dzięki obecności zawartych w nim kwasów ma właściwości dezynfekujące oraz odmładzające. Wino zawiera również takie pierwiastki, jak brom, cynk, potas, magnez, sód, jod czy chrom. Te wszystkie pierwiastki są bardzo potrzebne, by zachować piękno i młody wygląd skóry. Najważniejszym i nieocenionym elementem wina jest jego składnik zwany taniną. Szczególnie czerwone wino jest bardzo bogate w ten składnik. Tanina lekko rozjaśnia skórę, usuwa z niej toksyny i wpływa odmładzająco na jej stan. Współpracuje w produkcji kolagenu i elastyny. Ekstrakt z czerwonego wina pomaga uszczelnić naczynia krwionośne, dla tego rewelacyjnie sprawdza się jako składnik kosmetyków do cery dojrzałej.

Oliwki. Na południu oliwki jada się od rana do wieczora. Są składnikiem wielu sałatek, dodaje się je jako element wytrawnych drinków oraz tłoczy się z nich oliwę. I właśnie ten ostatni element służy jako kosmetyk współczesnym kobietom. Dzięki oliwie można ochronić ciało przed promieniowaniem słonecznym, sprawić, by było dobrze natłuszczone i odżywione. Same oliwki zwierają takie składniki jak: fosfor, potas, żelazo i witaminę A, B, C oraz E. Ta ostatnia jest bardzo skutecznym antyoksydantem. Same oliwki zapewniają odpowiednie nawilżenie skóry oraz podnoszą jej odporność i zapobiegają procesom starzenia.
Winogrona. Znane już w starożytności, jako pożywieni bogów, mają właściwości odmładzające. W kosmetyce wykorzystuje się wiele elementów winogron. Miąż, skórkę oraz pestki, z których robi się olej. Winogrona wpływają na produkcję kolagenu oraz wspomagają procesy regeneracji naskórka poprzez jego delikatne złuszczanie. Dzięki swoim właściwościom są wykorzystywane w kosmetykach dla każdego rodzaju skóry.

Co nas uczula w kosmetykach?

OilŚwiat nie wyobraża sobie teraz życia bez używania detergentów. Są one w proszkach, kosmetykach do pielęgnacji ciała, w codziennym użytku. A ponieważ posługujemy się nimi na co dzień, zdarza się, że nasza skóra reaguje na nie alergicznie. Zaczyna wtedy piec i swędzieć. Pojawia się zaczerwienienie i wysypka.

Co robić w takich sytuacjach? Jeżeli ma miejsce taka sytuacja, to oznacza, że jest to zapewne jakaś reakcja alergiczna na któryś składnik kosmetyku. Te substancje wnikając wgłęb naszej skóry sprawiają, że reaguje ona alergicznie. Szczególnie ta przypadłość dotyka osób, które mają bardzo wrażliwą skórę, skłonną do podrażnień. W takiej skórze płaszcz lipidowy, chroniący ją przed szkodliwym działaniem środowiska został w jakiś sposób naruszony i teraz przepuszcza substancje, które nie powinny mieć kontaktu z naszą skórą właściwą. Skóra zachowuje się jak dziurawy parasol. Zdarza się więc, że kiedy unikamy substancji alergizujących, objawy same ustępują. Pytanie zatem, jakie substancje najbardziej nas uczulają?
Zazwyczaj największymi wrogami naszej skóry są substancje zapachowe zawarte w perfumach i dezodorantach. Nie zależnie od tego, czy są to substancje syntetyczne, czy zupełnie naturalne, jak na przykład różnego rodzaju olejki eteryczne, dodawane do perfum, kosmetyków pielęgnacyjnych typu mdła, mleczka, czy balsamy. Dodatkowym minusem jest fakt, że używa się ich na dużej powierzchni skóry, co powoduje, że alergia pojawia się czasami na całym ciele. Dlatego osoby o skórze szczególnie wrażliwej powinny unikać substancji zapachowych. Najbardziej uczulający jest olejek sosnowy, geraniowy, z bergamotki.
Kolejnym wrogiem mającym wpływ na uczulenie skóry są konserwanty, używane w kosmetykach, a powodujące przedłużenie okresu ich przydatności do spożycia. Konserwanty są również przydatne w walce z pleśnią i grzybami. Największym sprzymierzeńcem w walce z tymi problemami jest paraben. Dzięki niemu możemy używać ulubionego kosmetyku znacznie dłużej i nie musimy się martwić, że będzie nam szkodził. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że kosmetyk, który nie ma w sobie konserwantów po prostu się psuje. Taki kosmetyk przy stosowaniu wszelkich zasad higieny, przetrzymywany w warunkach chłodniczych może być wykorzystywany około trzech miesięcy. Konserwanty umożliwiają nam korzystanie z dobrodziejstw kosmetyków znacznie dłużej. Sprawiają również, że do kosmetyku nie dostają się żadne substancje szkodliwe, które mogłyby zaszkodzić naszej skórze znacznie bardziej niż sam konserwant.
Aby zniwelować nieco problem producenci zaczynają wykorzystywać w kosmetykach coraz częściej konserwanty naturalne, zastępując nimi te syntetyczne. Dzięki temu kosmetyki uczulają nas znacznie mniej. Niestety, maja również negatywne strony, gdyż kosmetyki z zastosowaniem naturalnych konserwantów nie potrafi atak długo powstrzymywać produktu przed zepsuciem. Na przykład witamina E, która skutecznie przeciwdziała jełczeniu tłuszczu, czy olejek eteryczny, który ma działanie bakteriostatyczne i przeciwgrzybiczne, nie poradzi sobie z pleśnią tak dobrze jak parabeny. Substancje naturalne nie przedłużają również skutecznie okresu przydatności do korzystania z kosmetyku na taki czas jak substancje syntetyczne.
Są również substancje, które uczulają nas na co dzień zawarte w kosmetykach codziennego użytku (na przykład kremach), po których nie spodziewalibyśmy się takiej reakcji. Przykładem może być tłuszcz z owczej wełny, znany również jako lanolina. Ma on działanie zmiękczające skórę, ale również potrafi ją uczulać. Jest również składnikiem leków aptecznych, a z drugiej strony alergenem.
Podobnie sprawa wygląda, jeżeli chodzi o rumianek. Potrafi on łagodzić podrażnienia, z drugiej strony ma działanie alergizujące. Bardzo często zdarza się, że substancje znajdujące się w kosmetykach uczulają, ponieważ już w fazie uprawy zostały one tak „nafaszerowane” szkodliwymi substancjami, że stały się one ich integralną częścią. Czasami ten sam składnik, pochodzący z uprawy ekologicznej nie wywołuje takiej reakcji.
Paradoksalnie zdarza się również, ze substancje naturalne uczulają dużo bardziej, niż te pochodzenia syntetycznego. Dzieje się tak dlatego, ponieważ substancje naturalne nie przechodzą przez taką kontrolę, jak składniki sztuczne. Oczywiście, te pochodzące z upraw nadzorowanych są badane, ale nie w takim stopniu jak te, które są poddawane wielokrotnym testom w warunkach laboratoryjnych.
Bardzo często przyczyną alergii jest również codzienne korzystanie ze środków czystości typu mydło czy szampon. Znajdują się w nich bowiem detergenty, które pomagają nam uporać się z bakteriami i brudem, ale również naruszają barierę białkowo lipidową, chroniąca naszą skórę przed podrażnieniem. Najlepiej korzystać ze środków, które mają mniejsze stężenie detergentów. Takie kosmetyki mniej się pienią i mają mniej intensywny zapach. Ważne również, by korzystać ze znanych kosmetyków, które nie wywołują reakcji alergicznej. Czasami bowiem sami potęgujemy alergie, stosując zbyt dużą ilość środków pielęgnacyjnych na raz.